Trekking from Inle Lake to Kalaw, Myanmar

In Asia, Destinations, Inle lake, Kalaw, Myanmar, PL language by FreestyleLeave a Comment

Three-day trekking from Inle Lake to Kalaw is only 43 km to walk (see the map). Starting from a short boat trip on Inle Lake, we visited few floating villages and experience daily lives of local inhabitants.

There are three different trekking routs between Inle lake and Kalaw. During a first day we have 7 hours hiking including an hour lunch break. By the way the local food was one of the best I had in Asia. On the beginning we go through the bamboo wood, we see many buffaloes lazy submerged in a yet running river. While hiking up we see only empty riverbeds and dry out waterfalls. The guide shows us holes in bamboo trees made by people looking for food – white larvae living inside the tree. On the evening we reach our village where we have some rest and sleep in one of the local family house. The place is charming. The monastery is located in the central part of the village, we take a walk on the evening watching local people working. We meet some other people doing trekking. But everyone travels from Kalaw to the direction of Inle lake not like us the other way going up all the time. That’s why it was so difficult to find a companion. I was looking for three days and finally found one English guy. The prices of the trekkings are quite high, especially if you take the opposite way (I paid 60$).

Chew betel!

Our guide is a very nice guy speaking good English. I try betel the commonly chewed thing in Myanmar. They put sliced bettel nuts, limon juice and some tobacco in piper leaf. Many people having stuffed all their mouth with those leaves. Sometimes they can barely talk ? Only spit all the time.  It was very delicious but little spicy. You’re suppose to delicate chew it and never swallow the saliva. The chemical reaction between betel and saliva makes your mouth bloody. The teeth are stained a reddish-black, dyed from years of chewing betel. Not after few tries of course so I can chew with impunity, although it’s hard to breath and hike. During the night the temperature drops to 4-5 degrees, it’s really cold but they give us warm blankets. The cat chooses my floor bed, so I have additional heat. When I uncover him by mistake during the night he miaows loudly ? On the second day we hike again. There are only three seasons in Myanmar. It’s winter now in February, may be that’s why the fluctuations of temperature between the day and night are so big. The summer will start from March and the temperatures will increase above 40 degrees. After that there will come wet season. People intensively work in fields at this time using coaches with mountain cows, to do as much as possible before the heat season start prceding slippy roads and muddy fields when the rainfalls flood the area in wet season. On the third day we finally reach Kalaw. This is very nice city but I guess it’s enough to stay for one day.
Trekking from Inle Lake to Kalaw

Trekking from Inle Lake to Kalaw Trekking from Inle Lake to Kalaw

 
Trekking from Inle Lake to Kalaw

Trekking Map from Inle Lake to Kalaw

 
Trekking from Inle Lake to Kalaw

Bettel leaves – Trekking from Inle Lake to Kalaw

 
Trekking from Inle Lake to Kalaw

Bettel – Trekking from Inle Lake to Kalaw

 
Trekking from Inle Lake to Kalaw

Trekking from Inle Lake to Kalaw

 
Trekking from Inle Lake to Kalaw

Trekking from Inle Lake to Kalaw


Trekking from Inle Lake to Kalaw

Trekking from Inle Lake to Kalaw

 
Trekking from Inle Lake to Kalaw

Trekking from Inle Lake to Kalaw

 
Trekking from Inle Lake to Kalaw

Trekking from Inle Lake to Kalaw

Rozpoczynam trzydniowy trekking z Inle Lake w stronę Kalaw. Przed nami 43 km drogi. Pierwszy odcinek pokonujemy łodzią na jeziorze Inle Lake. Odwiedzamy po drodze kilka wiosek gdzie pokazują nam codzienne zajęcia tutejszych plemion. Podobno są trzy szlaki trekkingowe pomiędzy Inle lake i Kalaw. Prawie każdy kto tu przybywa decyduje się na dwu lub trzydniowy trekking o różnych poziomach trudności. Przed nami minimum 7 godzin stromego podejścia z godzinną przerwą na obiad. Idziemy przez las bambusowy, mijamy rzekę która jeszcze tętni życiem, leniwie skąpane w niej bawoły znajdują ulgę przed uporczywym upałem. Idąc coraz wyżej napotykamy już tylko wyschnięte koryta rzek, wysuszone ściany skal wodospadu. Przewodnik pokazuje nam dziury w drzewach bambusowych wystrugane przez lokalesów w poszukiwaniu białych larw – pożywienia. Pod wieczór docieramy do naszej wioski. Cudne to miejsce, jak z bajki. Centralnie usytuowany monastyr również gości kilku podróżujących. Wszyscy jednak podążają z Kalaw w stronę jeziora Inle, nie tak jak my w drugą stronę – pod górę. Dlatego tak ciężko było mi znaleźć kompana do trekkingu i podziału kosztów, bo trekkingi są dość drogie (zapłaciłam 60$). Szukałam 3 dni, bo nikt nie chce iść w tą stronę. Ale znalazłam, 60-letniego anglika, pomyka szybciej niż ja. Przewodnik tez jest bardzo fajny. Częstuje mnie i żuję z nim te liście którymi birmańczycy wypychają sobie dosłownie cala gębę. Czasem nawet ciężko im mówić. Jest to tzw. betel, birmańska używka. Mieszanka wchodzi w reakcje ze śliną dając ciemno brunatny kolor, co w rezultacie wygląda jak zakrwawiona jama ustna. Do tego nie należy tego połykać tylko pluć. Stąd wszystkie ulice w Birmie są w czerwonych plackach. W liście żuwnego pieprzu koloru mocno zielonego zawinięte są: gęsty sok limonkowy, tytoń i dziwnie spreparowane orzechy betel. Smakuje to przepysznie, choć trochę piekąco i właśnie od tego zęby stają się koloru brunatnego. Nie po kilku liściach rzecz jasna, więc mogę bezkarnie się poupajać. Ciężko jednak się glamie takie ilości sapiąc pod górę. W nocy jest przeraźliwie zimno. Temperatura spada do 4 – 5 stopni. Mamy na szczęście grube koce i maty. Oczywiście kot również wybiera moje wyrko, wiec mam dodatkowy grzejnik. Jak tylko odkrywam go niechcący to miauczy w niebogłosy, więc pozbywszy się na czas podróży jednego, nawet tu nie mogę obyć się bez sierściuchów 😉 kocham je wszystkie strasznie. Drugiego dnia znów mamy pod górę. W północnej Birmie są tylko 3 pory roku. Teraz jest zima, może dlatego są tak ogromne różnice w temperaturach pomiędzy dniem i nocą. Od marca rozpocznie się pora letnia, jeszcze większe upały ponad 40-stopniowe, a potem pora deszczowa. Powozy które napotykamy z górskimi krowami używane są teraz intensywnie do pracy w polu. W porze letniej będzie zbyt gorąco nawet dla bydła, a deszczowej zbyt ślisko gdy nadejdą ulewne deszcze, a rzeki zaleją niektóre drogi. Trzeciego dnia po południu w końcu docieramy do Kalaw, to niewielka mieścina, w której moim zdaniem wystarczy zatrzymać się na jeden dzień.

Leave a Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.